Zamknięte
14 maja 2012 | 00:17Gdy przybył do hotelu na ulicy Szewskiej, napisał długi list do Arabelli, w którym zrelacjonował jej, jak strasznie go potraktowano. Skończywszy, poczuł się nieco lepiej, a ponieważ uznał, że utyskiwanie jest niemęskie, podarł list na strzępy.
Nie mam pomysłu, co pisać na blogu otwartym dla wszystkich. Nie mam siły bawić się w przebieranie bohaterów historyjek czy w rzucanie kryptycznymi nazwami. I w sumie mam dość użalania się na rzeczywistość. Wiec to chyba koniec tego eksperymentu.
EDIT: A właściwie inaczej: jest tyle rzeczy, tyle ulotnych chwil, które mógłbym opisać, ale – mijają. A ja nie zauważam ich przemijania, a potem juz ich nie ma.
Przestałem chcieć wyciągać jakieś wnioski z przeszłości, przywoływać wspomnienia; żyję chwilą.
I nie czuję już takiej potrzeby, żeby się tym dzielić. Moje życie stało się bardziej pozainternetowe. Może to i dobrze.








