Dziupla

czyli dziura w całym
  • rss
  • Główna
  • O mnie?
  • Sztuczki administratorskie

Globalnie

4 lutego 2012 | 01:02

Od kilku dni siedzę nad skryptami do migracji danych między dwiema wersjami systemu. W tabeli użytkowników nazwiska ze wszystkich stron świata. Wczoraj telekonferencja po angielsku, użytkownicy rozsiani po Europie. W poniedziałek kolejna. Dookoła mnie rozmowy po angielsku, hiszpańsku, włosku.

Ale dopiero wczoraj, gdy spojrzałem na własny adres mailowy, dotarło do mnie, że pracuję w globalnej korporacji.

 

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Komentarzy: 1 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Pomysł na życie

28 grudnia 2011 | 00:16

Zrobiłem dzisiaj żeberka w miodzie i musztardzie. Znaczy – parę dni temu kupiłem żeberka, wstawiłem do marynaty naprędce przyrządzonej z miodu, musztardy, czosnku i oliwy, dziś wrzuciłem do piekarnika – również na czuja i podałem z kuskusem i zaimprowizowaną sałatką z pora, sera i selera. I wyszło pysznie.

I tak sobie myślę, że ja się jednak marnuję jako programista – gotowanie wychodzi mi praktycznie zawsze bardzo dobrze, a programistów jest jak mrówków i ciężko znaleźć dobrze płatną pracę. Więc może, zamiast się wygłupiać z szukaniem, po prostu otworzyć taki pensjonat, jak w anglosaskich powieściach z połowy ubiegłego wieku – gdzie ludzie płacą za pokój i dostają w cenie posiłki we wspólnej jadalni. Są tu jacyś chętni?

Oczywiście jakiś właściciel dużej chałupy niezbyt daleko od centrum też byłby mile widziany. ;-)

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Brak komentarzy »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Wesołych

24 grudnia 2011 | 18:46

Pierwszy raz w życiu spędzam święta sam. Z jednej strony, niby nie musiałem się spinać i robić czegokolwiek – i dobrze, bo mój kręgosłup nadal protestuje po przeprowadzce. Z drugiej, nie da się świąt nie obejść, choćby dlatego, że i tak trzeba było zrobić zakupy na zapas. Więc dzisiaj wyjątkowo dwudaniowy obiad – barszcz z uszkami oraz karp pieczony pod śmietanową kołderką. I do tego ciasta na deser. ;-) A potem pieczenie mięsa na najbliższe dni i robienie bigosu.

Słucham sobie Jarre’a. Nagle odkryłem uroki jego płyt wydanych po 1990 roku. Chronologie, Hong Kong… I – mimo wszystko – tęsknię. Za tym wszystkim, co było, co się pokończyło, co nie wróci.

Былое нельзя воротить – и печалиться не о чем:
у каждой эпохи свои подрастают леса.
А всё-таки жаль, что нельзя с Александром Сергеичем
поужинать в “Яр” заскочить хоть на четверть часа…

Ale z głośników leci sobie Jarre (no, w tej chwili może nie do końca Jarre – 渔舟唱晚), żeby nie zastanawiać się nostalgicznie, czy jutro się cokolwiek wydarzy.

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Komentarzy: 2 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Publikatory mać

23 grudnia 2011 | 00:00

Parę dni temu zaatakowały mnie na wyświetlaczach w metrze dwa niusy.

Pierwszy – “odkrywczy”, że niewidomi łatwiej uczą się posługiwać Braillem, bo mają silniej – od widzących – rozwinięty obszar kory mózgowej odpowiedzialny za wrażenia dotykowe z opuszki palca wskazującego prawej ręki.

Drugi – “zdziwiony”, że statystyczny Polak zjada tylko 17 g gęsiny rocznie, podczas gdy wieprzowiny – 41 kg, a mięsa kurzego 25 kg.

Do tego doszła jeszcze infografika, przeglądana przez współpasażera w autobusie, z której wynikało, ze dzieciom urodzonym z in vitro częściej przytrafia się niska waga urodzeniowa i mukowiscydoza. Zgroza, panie, zgroza.

Żyjemy w epoce schyłkowej. Nauka nie trafia już pod strzechy. Co najwyżej przemielona, przeżuta i wielokrotnie poprzekręcana papka, z której nic nie wynika. “Nowe Ateny”, psiakrew. Schyłek i degrengolada. A potem, za kilkaset lat, nasze komputery będą dla nowych archeologów równie niezrozumiałe, jak dla nas mechanizm z Antykithiry.

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Brak komentarzy »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Obchody mimochodem

22 grudnia 2011 | 00:13

Nie zamierzałem obchodzić Świąt. To nie moja religia, a mimo to przez wiele lat musiałem się wpasowywać w ramki tradycji. Jednak wyszło na to, że w braku kasy najprościej zrobić sałatkę ziemniaczano-warzywną i bigos, czyli… tradycyjne potrawy świąteczne (szczególnie uwzględniając promocyjne ceny).  Zastanawiam się też od wczoraj nad rybą po grecku. A przy okazji zakupów nagle naszła mnie ochota na uszka z grzybami (kupne), barszcz (kupny) i karpia pod śmietanową kołderką (według przepisu sprzed pięciu lat). Czyli jesteśmy w domu… :-P

Kocie sikanie skonsultowałem z wetem. Zaniosłem próbkę moczu i okazało się, że widać kryształy, czyli kocie sikanie na podłogę to efekt niespecjalnie przez kota zaplanowany. Przez najbliższe trzy miesiące kot ma zaplanowaną dietę – specjalna sucha karma, względnie – gdyby nie chciał – jakaś pasta do smarowania kota (żeby ją zlizywał, sprytne!)

Kot mimo wszystko próbuje być grzeczny i ostatnio bardzo się pilnuje, żeby sikać do kuwety. A ja go dużo częściej głaszczę… Niemniej wczoraj, po spróbowaniu specjalnej karmy dla kotów po kastracji i z problemami z układem moczowym kot demonstracyjnie przegryzł karmę potrawką z łososia (której nie cierpi), a potem poszedł i równie demonstracyjnie wysikał się na podłogę.

No ale dzisiejsza próbka tej nowej, specjalnej karmy okazała się chyba akceptowalna. Słyszę, jak gryzie…

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Komentarzy: 4 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Niby się obijałem…

18 grudnia 2011 | 01:34

… a udało mi się przeczyścić odpływ umywalki, zatkany od przedwczoraj i zrobić wielki gar sałatki (z pomocą M.) – połowa zjedzona od razu, a trzy słoiki i mała miseczka tego, co się w słoikach nie zmieściło, czekają na swoją kolej.

No i mały krok dla człowieka, ale wielki dla ludzkości: gotuję i zmywam na bieżąco. Wreszcie. XD

A kot (który wbrew insynuacjom różnych takich wcale nie musi występować w każdej notce – w poprzedniej go nie było, o!) grzecznie sika do kuwety. Po czym idzie do kuchni i dopomina się michy… ;-P

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Brak komentarzy »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Precz z samoobsługą!

16 grudnia 2011 | 23:49

Przez większość życia robiłem zakupy w małych sklepikach. Owszem, były sklepy samoobsługowe, ale chodziło się tam z konkretną listą zakupów, raz na parę dni. Natomiast drobiazgi kupowałem blisko domu.

Dziś zacząłem się zastanawiać, jak to się stało, że od jakiegoś czasu mam dosyć słodyczy i słodzonych napojów, a wciąż je kupuję. I nagle zrozumiałem.

Po pierwsze, w Warszawie nie znam żadnego małego sklepiku z ladą i sprzedawcą podajacym to, o co się poprosi. Wszędzie sklepy samoobsługowe.W efekcie klient puszczony między półki kupuje sporo rzeczy, których zakupu nie planował – bo same wpadły pod rękę. A merchandiserzy doskonale wiedzą, jak zatowarować sklep, żeby klientowi wcisnąć jak najwięcej…

Po drugie, na półkach pełno towarów – ale wszystkie przetworzone; nie da się łatwo kupić warzyw, mięsa, owoców. W efekcie zamiast np. sałatki jarzynowej zjadam kolejny batonik, popijając colą – bo to po prostu łatwiej kupić.

Po trzecie, brak mi sklepiku “na dole”, tzn. w tym samym budynku. We Wrocławiu zakupy robiłem w kapciach, nawet zimą. Tu muszę iść dalej. A jak się idzie dalej, to się robi zapasy, żeby nie chodzić za często drugi raz – i na ogół nie są to zapasy przemyślane.

Po czwarte, przyzwyczajenie do celowych zakupów – przez baaardzo długi czas niespecjalnie zwracałem uwagę na to, ile płacę. No bo to przecież było potrzebne… Teraz zaczynam oszczędzać i łapię się za głowę na widok niektórych cen oraz zawartości koszyka przy kasie. Czas zacząć niektóre rzeczy odkładać… ;-)

Po piąte, sposób płacenia. Od dawna robię zakupy kartą, więc niespecjalnie musiałem kontrolować wydatki – limitem był limit karty, a nie ilość gotówki w kieszeni. Tu również czas na zmianę – w najbliższym czasie na zakupy będę chodzić z listą i odliczoną gotówką. ;-)

Po szóste – czas. Wciąż czuję się zmęczony, niewyspany, nie mam czasu na nic. W tym na gotowanie – tym bardziej, że jestem za bardzo zmęczony, żeby gotować i zmywać. A przecież to się da zorganizować, wystarczy gotować raz na dwa, trzy dni na zapas, pakować nadmiar do słoików, zamrażać albo po prostu wystawiać zimą na balkon.

Mój cel na najbliższe kilka tygodni to zacząć z powrotem jeść zdrowo i smacznie, ograniczyć puste kalorie do minimum, ograniczyć wydatki o co najmniej jedną trzecią i zacząć gotować na zapas – żeby nie ratować się batonikiem, tylko np. porcją wcześniej przygotowanej sałatki, leczo albo bigosu. Nazwałbym to postanowieniem noworocznym, ale nie chcę z tym czekać do Nowego Roku. Chcę zacząć już teraz.

A czemu precz z samoobsługą? Bo niedaleko mam bazarek… Nie będą mnie kusić przepełnione półki. :-)

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Komentarzy: 5 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Wychowanie kota

15 grudnia 2011 | 22:18

Od klaskania na lejącego kota (“wyprodukować trochę hałasu”) mam na dłoniach krwiaki. Poza tym jak kot lejąc na podłogę protestuje przeciwko brakowi żarcia, to tylko eskalujemy konflikt.

Dlatego postanowiłem zmienić system – zamiast karać brakiem żarcia, nagradzać niewielką porcją czegoś dobrego. W ten sposób kot zyskał dzisiaj dwa razy po pół wątróbki.Znaczy – dostaje jeść, jak zrobi do kuwety, nie dostaje, jak zrobi obok.

Pomijając lanie w kiblu to jest bardzo grzeczny kot. Nawet się nauczył korzystać z drapaka i nie niszczy już mebli.

Poza tym upolował i zjadł prusaka. Ale chyba mu nie smakował… ;-P

 

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Komentarzy: 1 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Trzynastego

13 grudnia 2011 | 23:27

… nawet w grudniu jest wiosna. :-)

Zamiast czytać kolejne rocznicowe gdybania, obejrzałem sobie transmisję z CERN-u. I tak sobie myślę, jak doskonale wyważonym bytem jest Wszechświat – trzeba ogromnego wysiłku, żeby zaobserwować jakiekolwiek nietypowe zachowania cząstek elementarnych, umożliwiające wnioskowanie na temat ich właściwości i struktury.

I jak wiele w tej chwili takich samych eksperymentów mogą przeprowadzać w innych galaktykach inne cywilizacje… Ignoramus, ale może jednak niekoniecznie ignorabimus? ;-)

 

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Brak komentarzy »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

Czyżby przełom?

12 grudnia 2011 | 21:28

Najwyraźniej coś zatrybiło i kot odsunięty od stołu (kurczak według przepisu jak ostatnio) chwilę pomyślał, po czym poszedł do kuwety, nasikał i demonstracyjnie poszeleścił żwirkiem. Po takiej deklaracji nie pozostało mi nic innego, tylko się podzielić…

Kategorie:
--bez kategorii--
 
Komentarzy: 2 »
RSS komentarzy RSS komentarzy
Trackback Trackback

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »

Licencja Creative Commons

Wszystkie teksty i zdjęcia w tym serwisie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Na tych samych warunkach 3.0 Polska

Kategorie

  • –bez kategorii–
  • bookshelf porn
  • fantastycznie
  • migawki
  • moje własne emo
  • netologia praktyczna
  • pracowe
  • płacę – wymagam
  • rzeczy znalezione
  • technikalia
  • w wielkim mieście
  • zoon (a)politikon

Najnowsze wpisy

  • Zamknięte
  • Gdy się powiedziało ping, należy powiedzieć jab
  • Porządki
  • Za łatwo
  • Migawka parkowa
  • Metanotka
  • Amsterdam
  • O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam!
  • Recepta na rzeczywistość
  • Nie umiem
  • Globalnie
  • Pomysł na życie
  • Wesołych
  • Publikatory mać
  • Obchody mimochodem

Archiwa

  • Maj 2012 (1)
  • Kwiecień 2012 (1)
  • Marzec 2012 (7)
  • Luty 2012 (2)
  • Grudzień 2011 (19)
  • Listopad 2011 (1)
  • Wrzesień 2011 (1)
  • Lipiec 2011 (4)
  • Maj 2011 (1)
  • Kwiecień 2011 (1)
  • Styczeń 2011 (2)
  • Listopad 2010 (8)
  • Październik 2010 (2)
  • Wrzesień 2010 (3)
  • Sierpień 2010 (3)
  • Lipiec 2010 (16)
  • Czerwiec 2010 (3)
  • Maj 2010 (1)
  • Kwiecień 2010 (5)
  • Marzec 2010 (12)
  • Luty 2010 (1)
  • Listopad 2009 (1)
  • Październik 2009 (2)
  • Wrzesień 2009 (3)
  • Sierpień 2009 (3)
  • Kwiecień 2009 (2)
  • Marzec 2009 (2)
  • Luty 2009 (5)
  • Styczeń 2009 (3)
  • Listopad 2008 (1)
  • Wrzesień 2008 (1)
  • Lipiec 2008 (1)
  • Czerwiec 2008 (8)
  • Maj 2008 (3)
  • Kwiecień 2008 (9)
  • Marzec 2008 (7)
  • Luty 2008 (4)
rss RSS komentarzy valid xhtml 1.1 design by jide powered by Wordpress reCAPTCHA Wordpress Licencja Creative Commons get firefox